23.01.2014

WRÓCIŁAM




Ustawiłam się tam, gdzie było mi wygodnie. Tam, najwyżej jak się dało, na samej górze, na tej chmurce, która wisi tuż nad niebem. Przez jakiś czas czułam się wolna jak ptak. Do czasu, gdy inne ptaki zaczęły bawić się moimi emocjami. Doskonale potrafią to robić. Już nie byłam tym samym ptakiem, wtedy byłam kukiełką, porcelanową lalką, która chodzi tylko po włączeniu. Włączali mnie tylko wtedy, gdy mieli na to ochotę. A moje oczy nadal umiały patrzeć, z przekonaniem, że będzie lepiej. Jednak już nic nie było takie samo. Miałam wrażenie, że wzbiłam się na sam szczyt, a potem nagle spadłam. Uderzyłam o zlodowaciały piasek i już nie miałam siły wstać. Nie wiedziałam co robić, poddałam się. Leżałam tak przez dłuższy czas, bo nic nie miało sensu. W końcu usłyszałam ten pusty śmiech. Tak, to ona. Mimo to nadal pragnęłam żyć tak jak wtedy. Chciałam kochać i być kochanym. Zabawne. Z wielkim bólem, ale z nową nadzieją udało mi się podnieść. Znów chciałam tam dotrzeć, być na tej chmurce. Nadal byłam taka naiwna i nadal jej ufałam. W końcu wstałam. Z sercem zatrutym jadem smutku spojrzałam w jej oczy. Nie umiałam inaczej. Była dla mnie najpiękniejszym ptakiem, jakiego znałam. Pomogła mi dojrzeć niebo i tęcze i razem odkryłyśmy inne chmurki. Znów było tak jak kiedyś. Byłyśmy coraz bliżej słońca. I znowu ten strzał, ten huk. Znowu byłam tylko tarczą. I znowu spadałam. Tym razem upadłam na dno i  nikt nie próbował mnie złapać. Obudziłam się poraniona, z bliznami na całym ciele, z wodą w ustach, i kolejny raz z tym gorzkim jadem w sercu. Zakrztusiłam się. Pomyliłam się, to nie była woda. To gorzkie łzy, połączone z goryczą żalu i smutku. Nie umiałam sobie pomóc. Po raz kolejny nie wiedziałam co robić. Nigdy nie miałam większego problemu. Przecież byłam na samym dnie, leżałam wyczerpana i bezbronna. I tak, odczuwałam lęk, który mówił, że może być gorzej. Bałam się. Bałam się każdego dźwięku, ruchu, tego, że nie dam rady. Mijały miesiące, nadal tam leżałam. Całe dnie cicho płakałam, nie chciałam by ktoś mnie usłyszał. Później udawałam, że jest dobrze. Że jestem kamieniem i nie mam uczuć, że jestem pustką bez dna. Tak mijały następne miesiące. Wiedziałam, że moje życie nie ma sensu, bo zbliżałam się do śmierci. Ona stała się moją przyjaciółką, to już mnie nawet nie bolało. Cicho, na paluszkach chciała wyrwać moje skrzydełka. Widać było, że miała z tym problem… Ktoś mnie zauważył. Nawet się ucieszyłam. W tak krótkim czasie stworzyłam w swoich myślach parę historii. Chciałam się dowiedzieć jak to się stało, jak zostałam zauważona. Zaplątałam się w nitkach moich myśli, znowu nie potrafiłam sobie poradzić. Wolałam tu zostać i już nigdy więcej nie spadać. Kochałam ją. Miałam wrażenie, że to było tylko przywidzenie. Uwierzyłam w to i zasnęłam. Obudziłam się tam, u góry. Nie na tej różowej chmurce, którą nazywałam życiem. Trochę niżej, pośrodku, ale z nim.






7 komentarzy:

  1. ale cudowny postm dobrze ze jestes :)
    zapraszam do mnie gdzie mozesz wygrac do 70$ na wybraną rzecz z dostępnych w firmie oasap.com
    dorey-doorey.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny post :)
    Zapraszam do komentowania mojego nowego posta.
    http://sialalala96.blogspot.com/2014/01/foymallowo.html
    Jeśli możesz to proszę o poklikanie w linki :) Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog, zapraszam do siebie :)

    http://patrz-w-gore.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. O jeju, jaki cudowny post. :(((


    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super blog♥
    Obserwuję i liczę na to samo*.*

    http://agnieszkaagness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. /jaki słodki post *o*
    Fajnie,że wróciłaś ;33

    Obserwujemy?
    KLIK-BLOG

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny post :)

    jeśli zaobserwowałeś/łaś mojego bloga napisz w komentarzu odwdzięczę się :)
    http://veeksler.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń